Cóż te skróty oznaczają i jakie morze atramentu już wylano
na ich temat. Magiczne litery BTL? Co to właściwie znaczy? Czy to
to samo co POS lub POSM? Niezupełnie. A może to DM? lub B Rh+?
Chyba się trochę zagalopowałem. ATL to above-the-line, czyli działania
reklamowe wykorzystujące mass-media. BTL to below-the-line (pod
linią), czyli te działania promocyjno-reklamowe, które nie
wykorzystują mass-mediów.
OK. - to wspaniałe definicje, tylko warto przypomnieć, że podział
ten powstał, gdy średniej wielkości komputer zajmował
trzypokojowe mieszkanie, marketing bezpośredni nie istniał, a
reklama była radosną twórczością ku uciesze klientów i
konsumentów. W miarę czasu, konsumenci stawali się bardziej
wymagający, a klienci agencji reklamowych zaczęli liczyć pieniądze
i oczekiwać rezultatów. BTL stawało się KB, czyli Komunikacją
Bezpośrednią (niektórzy wolą słowo Direct Marketing czyli Di-eM,
być może ze względu na nieprzyjemne skojarzenia z KGB).
Czego nie wiedzą fachowcy
A teraz na poważnie. Oddziaływania poza mediami tradycyjnie
obejmowały wszelkiego rodzaju promocje konsumenckie, konkursy,
ulotki, plakaty. W miarę wzrostu konkurencyjności, a szczególnie
rozwoju informatyki, oddziaływania poza mediami stawały się coraz
bardziej wyrafinowane, skuteczne i szerzej stosowane. Obecnie ok. 60
proc. światowych wydatków na działania reklamowe przeznaczane
jest właśnie na działania poza mediami, czyli BTL. Na media
pozostaje 40 proc. (to i tak bardzo dużo).
BTL zaczęły również wykorzystywać media. Tak, tak, to nie pomyłka.
Po prostu BTL przestało być BTL, a stało się KB - Komunikacją
Bezpośrednią, komunikatem reklamowym idealnie dostosowanym nie
tylko do danych osobowych jego odbiorcy (to wie każdy początkujący
pracownik reklamy), ale również do cyklu życia produktu, poziomu
lojalności konsumenta wobec produktu, czy wreszcie, często nie uświadamianych
oczekiwań konsumentów (o tym nie wiedzą jeszcze nawet nasi
fachowcy od BTL).
A jak jest w Polsce? Po długim okresie (1992-1996) podziału BTL na
POS (Point-of-Sale) i Consumer Promotions (stare, poczciwe promocje)
w latach 1997-1998 do BTL zaczyna dołączać tajemniczy Direct
Mail, czyli przesyłka pocztowa.
Cały czas jednak reklama dzieli się u nas na tę "lepszą"
w mediach i na tę "gorszą" BiTieL. Śmiem sądzić, że
podział ten jest archaiczny. Dlaczego?
Telewizor czy mleko - nieważne
Spójrzmy na wymarzony proces każdego klienta Agencji Reklamowej -
Proces Zakupu jego produktu przez konsumenta. Występują w nim
zawsze następujące etapy:
- Etap uśpienia - ktoś kto właśnie kupił telewizor (lub
mleko) nie jest chwilowo poważnie zainteresowany żadną ofertą
na ten temat;
- Etap myślenia - telewizor się starzeje (mleko wypite); kupić
nowy telewizor (lub mleko) czy nie kupić? Oto jest pytanie;
- Etap gromadzenia informacji - pochodzę, zobaczę, co jest w
sklepach (lub na półkach);
- Etap uczenia się - aha, są już telewizory Panasonic
Quintrix (najlepsze!) i mleko o zawartości 0,0000001 proc. tłuszczu
(czyli biała woda);
- Etap porównań - no tak, jednak telewizor Panasonic jest
chyba lepszy niż Sony, a mleko z mleczarni "Zdrowa
krowa" bardziej białe niż z mleczarni "Dorodny
buhaj";
- Etap wyboru oferty - no, kupuję telewizor Panasonic Quintrix
TX47, 47 cali na raty na 2 lata albo mleko marki "Plamiaste"
w litrowym opakowaniu (za gotówkę).
Na każdym etapie procesu zakupu konsument szuka czego innego i w
związku z tym reklama powinna być inna:
- Etap 1 - należy go obudzić - reklama wizerunkowa w mediach
jest niezastąpiona
- Etap 2 - należy "dać mu do myślenia" - znowu
reklama wizerunkowa (może nieco bardziej szczegółowa)
sprawdza się.
- Etap 3 - nic nie zastąpi dobrego mailingu, skierowanego
oczywiście do tych, których "obudziła" reklama
wizerunkowa. A więc wkracza BTL lub po prostu reklama bezpośrednia
(już wiemy, kto nie śpi).
- Etap 4 - znowu BTL, na przykład demonstracja produktu na
miejscu sprzedaży albo tzw. "demonstracja możliwości
produktu" w przesyłce bezpośredniej.
- Etap 5 - porównujesz? Porównajmy razem. To ulubione zdanie
sprzedawców ubezpieczeń na życie, używanych samochodów lub
funduszy inwestycyjnych. Tylko przy bezpośrednim kontakcie
klient "prawidłowo" porówna nasz produkt i produkt
konkurencji. BTL czy nie BTL ? A może A? A-kwizycja? Chyba BTL.
- Etap 6 - jeszcze się wahasz? Oto oferta specjalna: 2 mleka za
cenę 1,5 mleka (znowu BTL), ale i wsparcie reklamą wizerunkową
w mass-mediach (aby kompletnie dobić konsumenta). Tak
telewizor, jak i mleko podlegają tym samym mechanizmom Procesu
Zakupu, różnica polega jedynie na tym, że w przypadku mleka
konsument szybciej przechodzi niektóre etapy. Tak więc nie ma
reklamy "lepszej" i "gorszej". Nie ma ATL i
BTL. Są różne etapy zakupu produktu i w związku z tym różne
techniki reklamy. A jak naprawdę traktować ATL i BTL?
Szampan do wygrania!
Osobiście znacznie bardziej wolę nazewnictwo i podejście od
strony celu reklamy.
Jeżeli celem jest kreowanie wizerunku produktu, budowa świadomości
marki - mamy do czynienia z reklamą wizerunkową. Wykorzystuje ona
mass-media, bo to najtańszy (jednostkowy) i najszybszy sposób
dotarcia do tysięcy czy milionów konsumentów.
Jeżeli celem jest działanie (zrób to, kup to teraz), mamy do
czynienia z reklamą bezpośrednią. Ona również wykorzystuje
mass-media (bo jak najlepiej ogłosić promocję?), ale również
inne media, tj. ulotki, plakaty w miejscu sprzedaży, przesyłki
pocztowe, telefony, Internet i tak dalej i tak dalej.
Dlaczego u nas reklama wizerunkowa jest ciągle uważana za prawdziwą
REKLAMĘ, a reklama bezpośrednia za "reklamkę" - tego
nie wiadomo. Pewnie, że przyjemniej zobaczyć "swoją"
reklamę w kinie, TV czy prasie niż "gdzieś", tzn. w
czyjejś skrzynce pocztowej. Ale postawmy się w sytuacji producenta
butów, któremu towar od miesięcy zalega na składzie. Woli reklamę
wizerunkową, czy bezpośrednią ? On woli sprzedać swoje buty i KAŻDY
środek przybliżający go do tego celu jest dobry.
Na zakończenie jedno pytanie zwykłe i jedno pytanie konkursowe z
premią.
Pytanie zwykłe: dlaczego tzw. billboard (czyli duży plakat)
zalicza się do ATL, a taki sam (w sensie treści), tylko mniejszy
plakat (formatu B1) do BTL? Przecież oba są plakatami. Albo
dlaczego Internet zalicza się do BTL, pomimo że czasem korzysta z
niego więcej osób niż z programu telewizyjnego należącego do
ATL?
No i pytanie konkursowe z premią: każdy, kto odpowie na pytanie,
skąd się wzięło określenie below-the-line, a szczególnie
above-the-line - dostanie ode mnie w prezencie lizaka, ale wśród
osób, które odpowiedzą prawidłowo rozlosuję nagrodę w postaci
butelki wina Chateau d'Yquem (koneserzy wiedzą, co to takiego
jest). Odpowiedzi proszę przesyłać na adres redakcji Brief.
Autor jest prezesem zarządu agencji OgilvyOne.
Opublikowane także w http://www.reporter.pl/bizreporter/1999/12/b0502.html
|