SPRZEDAJ
ALBO ZGIŃ!
Istniejący od 1991 roku
MasterPlan jest firmą doradczo-szkoleniową w zakresie relacji z klientami. Od 1995 roku - dodatkowo -
specjalizujemy
się w doradztwie dla call centers i szkoleniach w zakresie posługiwania
się telefonem w sprzedaży i obsłudze klienta. Nasze
przygotowanie zawodowe, a także zebrane w trakcie pracy dla naszych Klientów
doświadczenie pozwala nam oferować doradztwo
i szkolenia
we wszystkich możliwych aspektach funkcjonowania telemarketingu w
naszym kraju, a od 2002 roku także na skalę międzynarodową. >> więcej
Marian J. Kostecki.
Glosariusz terminologii call
center/help desk.
Wydawnictwo Naukowe PWN. 95
z�w
promocji "19. urodziny MasterPlanu" 47,50 z�(+ koszty
przesyłki)
>> więcej
Marian J. Kostecki. Efektywność
i skuteczność w call center:
Miary skutecznoÂści i efektywnoÂści pracy contact center, call center,
help desk (ruch przychodzÂący). Warszawa: moimzdaniem.pl 2006, 110
stron. 89
zĹ�74 zł
>> więcej
Marian J. Kostecki. Telefoniczna rozmowa handlowa:
Wszystko, co
powinieneś wiedzieć o sprzedaĹźy przez telefon zanim podniesiesz
słuchawkę, w trakcie posługiwania się nią i po jej odłoźeniu. Warszawa:
moimzdaniem.pl 2006, 238 stron. 49,00 zł >> więcej
wiadomości
istotne dla środowiska call center zapowiedzi wydarzeń -- news
-- ogłoszenia o pracy -- gratisy
SAMOUCZEKopisy
przypadków,
które mogą zostać wykorzystane w samokształceniu
pracowników działów obsługi klienta,
handlowców,
webmasterów, telemarketerów::
Zawartość tej internetowej strony jest chroniona prawem autorskim.
Skrypty
telemarketingowe
Jacek Szlak. Skrypty
telemarketingowe.
Modern Marketing, wrzesień 2000
Wielu autorów
podkreśla, że dla skuteczności kampanii direct mail bardzo istotna jest
treść listu: odpowiednie sformułowania, dobór
argumentów i odpowiedni układ całości. Powstają nawet na tym
tle spory, czy P.S. czytane jest na końcu, czy na początku i co w
związku z tym powinno zawierać. Z kolei artykuły na temat
telemarketingu skupiają się głównie na zasadach szkolenia,
bądź na efektywności pracy telemarketerów.
Nie negując roli telemarketera, chciałbym tym artykułem uzupełnić pewną
lukę i skierować Państwa uwagę na istotny dla telemarketingu element,
jakim jest skrypt telemarketingowy.
Proponuję spojrzeć na to, używając leciwej już, ale nośnej metafory:
odróżnijmy treść przekazu od jego użycia (wykonania). Dla
systematyzacji przywołanych wyżej poglądów na direct mail i
telemarketing, zawartość listu, użyte sformułowania, zastosowaną
argumentację czy przedstawioną ofertę zakwalifikowałbym jako treść,
natomiast rozmowę z klientem jako wykonanie. [...] Chciałbym, aby ten
podział był uznawany li tylko za narzędzie heurystyczne, przybliżające
dalszą problematykę.
Osoby,
które odwiedziły tę stronę, odwiedziły
także następujące strony:
Zastanówmy się teraz, co jest wykonaniem w przypadku
direct mail a co treścią w telemarketingu i jaka jest ich rola w
skuteczności obu form marketingu bezpośredniego. W przesyłce
komunikujemy się z klientem za pośrednictwem kartki (kartek)
zadrukowanego papieru lub dodatkowych elementów
uatrakcyjniających przekaz. To jest nasza treść przekazu. Możemy nią
manipulować, mnożyć relacje między poszczególnymi elementami
przesyłki (jak w akcji "Nie obiecujemy kokosów - my je
przynosimy" między hasłem a rzeczywistymi kokosami dostarczanymi w
przesyłce). Najbardziej trywialną relacją jest zawarte w liście
skierowanie uwagi na dołączoną broszurę z dalszymi informacjami. Co
zatem jest wykonaniem? I jak nim sterujemy? W tej chwili nasuwają mi
się tylko dwa elementy wykonania, którymi można sterować:
czas i częstotliwość wysyłek. Pozostałe bowiem są niezależne od nas w
pewnym stopniu - czas i miejsce otwarcia przesyłki, kontekst sytuacyjny
(co w danym momencie robi adresat). Gdy nasza przesyłka nie
wyróżnia się spośród pozostałych,
prawdopodobieństwo, że wyląduje w koszu bez przeczytania, rośnie. To
oczywiste.
Możemy sterować wykonaniem przez jakąś atrakcyjną wskazówkę
na kopercie, typu "Otwórz zaraz po odebraniu", "Usiądź (w
fotelu, na kanapie) zanim otworzysz" lub inną wskazującą w bardziej
precyzyjny sposób warunki otwarcia przesyłki. Oczywiście nie
ma gwarancji, że adresat zastosuje się do naszych wskazówek,
ale już odpowiedni kontekst został wprowadzony. Można tu
mówić o różnicy między zamierzonymi a
niezamierzonymi intencjami takiego przekazu. Lepiej jednak przewidzieć
te niezamierzone.
Choć będę się zajmować głównie telemarketingiem wychodzącym,
to chciałbym jeszcze nawiązać do zarzutu p. Barankiewicza z Modern
Marketing 2/2000 r. Otóż bolał on nad tym, że w
infolinii pewnego banku nie potrafiono mu powiedzieć, gdzie jest
najbliższy bankomat. W obronie banku można byłoby odrzec, iż każda
infolinia ma określony zakres informacji, których udziela, a
pozostałych nie posiada i już. Może być infolinia, w której
udziela się informacji na temat oferowanych usług czy
produktów, lub nowo oferowanych usług czy
produktów, lub zbiera zgłoszenia na jakiś konkurs, lub
spełnia jakiś inny możliwy cel marketingowy. I informacje o zakresie
udzielanych informacji powinny być zawarte w materiałach
upubliczniających numer infolinii.
Jednakże, jak pisze p. Barankiewicz, przywołując słowa dyrektora
Centrum Telefonicznej Obsługi Klienta, infolinia była po to, żeby
klienci mogli się dowiedzieć "czego chcą o banku, o jego działalności i
produktach" - jeśli tak, to sam sobie ów dyrektor winien, że
ma niezadowolonych klientów. Nie sprostał bowiem
oczekiwaniom i nie zrealizował w pełni celów infolinii.
Co zakłada prośba p. Barankiewicza? Zakłada, że zakres informacji
posiadanych przez telemarketerów obejmuje znajomość ulic w
określonym mieście w Polsce (może we wszystkich), że obejmuje
również usytuowanie wszelkich bankomatów (a
przecież niekoniecznie bank ma podpisaną umowę z Euronetem lub innymi
bankami na udzielanie informacji o ich bankomatach) oraz obejmuje
wiedzę na temat relacji między jakimikolwiek punktami danego miasta a
najbliższymi bankomatami. Zapewne istnieją aplikacje pozwalające takie
dane uzyskiwać, powinny one również zawierać plany miast w
przypadku niezbyt precyzyjnie określonego usytuowania dzwoniącego.
Jeśli zatem infolinia ma taki cel jak wyżej, powinna postarać się o
stosowną aplikację, stale aktualizowaną o nowo uruchamiane urządzenia.
Podsumowując: życzenie p. Barankiewicza byłoby spełnione pod
następującymi warunkami:
bank nie określa
precyzyjnie zakresu udzielanych informacji lub włącza w ten zakres
informowanie o bankomatach,
bank ma podpisaną umowę z sieciami
bankomatów oraz innymi bankami o udzielaniu informacji na
temat usytuowania każdego bankomatu w Polsce (a czemu właściwie nie na
świecie, jeśli z komórki można dodzwonić się na płatny numer
w kraju?),
bank posiada aplikację, która to
umożliwia,
bank posiada wystarczająco mocne komputery w centruj
telemarketingowym, aby szybko i precyzyjnie otrzymać żądaną informację,
telemarketerów szkoli się nie tylko z
zakresu usług bankowych, ale też z geografii.
Dobrze by było, żeby bank, skoro
niezręcznie sformułował cele infolinii, spełnił przynajmniej punkty
1,3,4,5 i informował o drodze do najbliższego własnego bankomatu.
Jednak w przypadku, gdy tak nie jest, cóż miał odpowiedzieć
telemarketer? Przecież jeśli nie posiada danej informacji, a w pliku ze
spisem bankomatów nie ma informacji o dzielnicach, to
ratunkiem mogłaby być tylko jego znajomość miasta (ale telemarketerzy
nie studiują planów wszystkich miast, a Warszawa nie jest
wyjątkiem). Telemarketer wybrał najlepszą odpowiedź z posiadanych. To,
że nie zadowoliło to dzwoniącego, wynika z rozdźwięku między
deklarowanymi celami infolinii a posiadanymi informacjami. Gdy nie ma
możliwości zaspokojenia wszystkich potrzeb informacyjnych
klientów, może lepiej inaczej sformułować cel infolinii.
Jaki wniosek z tego płynie? Otóż zawsze trzeba precyzyjnie
określić cele danej akcji telemarketingowej i zakres podawanych
wiadomości oraz dać telemarketerowi stosowne narzędzia do
celów tych realizacji. Infolinia to nie encyklopedia, a
niezadowolonym klientom lepiej powiedzieć, że pewnych informacji się
nie posiada, więc i nie udziela, niż kluczyć i udawać, że wie się
wszystko. Telemarketer musi mieć jednak świadomość, czemu służy jego
infolinia i znać granice swej wiedzy. Czy telemarketer z infolinii
prowadzącej sprzedaż filtrów do wody musi znać
charakterystykę każdego źródła wody pitnej, to znaczy umieć
powiedzieć przynajmniej, czy woda jest twarda czy miękka? Dzwoni np. p.
Barankiewicz na taką infolinię i pyta: Właśnie buduję sobie dom na
Łostowicach i mam studnię głębinową. Jaka jest u mnie woda, twarda czy
miękka? A gdybym wykopał trzy metry dalej, to czy byłaby taka sama?
Zawsze będzie pewien odsetek niezadowolonych klientów
Pomocą dla banku byłoby zintegrowanie wszelkich informacji posiadanych
przez bank i włączenie infolinii w zakres systemu CRM.
Dopóki to jednak nie nastąpi, lepiej nie nadużywać dobrej
woli klientów i nie wprowadzać ich w błąd.
Wracając do naszego rozróżnienia [...]. Tak jak sytuacja, w
jakiej klient otwiera naszą przesyłkę, może wpłynąć na jego reakcję,
tak samo w telemarketingu dobry scenariusz rozmowy, starannie
przygotowany i przewidujący wiele zachowań klienta, wpływa na jakość
pracy telemarketerów i ich skuteczność. Za takim jego
traktowaniem przemawia szereg argumentów:
Zastosowanie
nowoczesnych technologii informatycznych. Coraz gęściej do akcji
telemarketingowych wykorzystuje się aplikacje wspomagające, nadzorujące
przebieg akcji i raportujące uzyskane wyniki. Żadna taka aplikacja,
jeśli jest dobrze przygotowana, nie powinna zawierać sprzecznych
danych. Nie powinniśmy znaleźć się w sytuacji, gdy gąszcz uzyskanych
informacji nie pozwala uzyskać tych najistotniejszych. Na przykład:
celem akcji jest bądź umówienie przedstawiciela, bądź
przesłanie oferty Ten pierwszy cel jest dla nas istotniejszy. Co z
tego, jeżeli dopuściliśmy możliwość zaznaczenia obu opcji w aplikacji?
Informatyk, któremu zleciliśmy jej wykonanie, niekoniecznie
jest sprzedawcą i niekoniecznie wie, jakie były nasze intencje.
Zostajemy z nierozstrzygniętym pytaniem, jaki wynik uzyskaliśmy. A
przecież pomocą mógł służyć skrypt, zawierający
również didaskalia dla informatyka. On jest jedynie
wykonawcą. Nie powinien myśleć o sprzedaży, ale o kodzie,
który wpisuje.
Wymagająco do zbieranych danych. W skrypcie jasno
deklarujemy, jakie dane są dla nas istotne i czego powinien się
dowiedzieć telemarketer. Określamy dane wymagane i opcjonalne, tzn.
przewidujemy, jakie informacje ponadto moglibyśmy zdobyć. Jest to
istotne o tyle, że pozwala je włączyć do bazy danych w
sposób systematyczny, nie dopuszczający zbytniej dowolności
ze strony telemarketera. Wydaje mi się warta zastosowania zasada, De im
więcej informacji uzyskamy, im więcej wiemy o kliencie, tym lepiej.
Lepiej wiedzieć cokolwiek, niż nic nie wiedzieć.
Różnorodność opcji do wyboru przez klienta
i co się z tym wiąże. Akcja telemarketingowa może mieć więcej
celów niż jeden. Może to być ankieta połączona ze sprzedażą,
umówienie przedstawiciela lub przesłanie
materiałów, follow up po akcji direct mail itp. Szkoda,
złapawszy kontakt z potencjalnym klientem, uzyskać tylko informację, że
teraz nie kupi. A jeśli zaproponować mu inne opcje do wyboru? Może
któraś z nich odpowie na jego potrzeby i zasiejemy ziarno
współpracy, które w odpowiednim czasie wykiełkuje
i stworzymy więź z taką osobą?
Kolejność ich przedstawiania. W skrypcie powinny być
przewidziane różne warianty oferty oraz kolejność ich
przedstawiania. Kolejność jest uwarunkowana przez główny cel
akcji oraz cele podrzędne. Oczywiście, doświadczony telemarketer
korzysta ze skryptu w niewielkim stopniu, niemniej jest on jego
przewodnikiem w zakresie wymaganych do zebrania danych oraz
celów do osiągnięcia.
Zmęczenie telemarketerów Nie wiem, jak
jest obecnie, ale dawniej telefonistki pracujące w centralach
telefonicznych miały skrócony czas pracy (chyba 6 godzin) i
dodatki za pracę w trudnych warunkach. Trudno oczekiwać podobnego
traktowania telemarketerów ze strony centrów
telemarketingowych, ale to pomaga uświadomić, jak trudna jest to praca.
Praca w warunkach dużego napięcia, wyczerpująca, wymagająca ciągłego
skoncentrowania uwagi oraz dużej odporności psychicznej. Dlatego w
chwilach dekoncentracji, zmniejszonej uwagi, skrypt będzie pomocą dla
telemarketera, zwalniającą go w pewnym stopniu z poszukiwania
właściwych argumentów w głowie, prowadzącą nieco
mechanicznie przez meandry dialogu z klientem.
Czym
zatem jest skrypt akcji wychodzącej?
Jest algorytmem zawierającym wszelkie przewidywalne i prawdopodobne
wzory przebiegów rozmów, wyznaczone przez cele
akcji i zakres danych, które chcemy uzyskać.
Oprócz różnych scenariuszy rozmów,
skrypt powinien też zawierać informacje o oferowanym produkcie i
wariantach oferty oraz odpowiedzi na obiekcje związane z produktem.
Skrypt składa się z dwóch podstawowych części: scenariusza
oraz części informacyjnej. Poniżej zajmę się bardziej
szczegółowo strukturą pierwszej z nich. Skrypt powinien
zawierać kilka stałych elementów [...]:
Przedstawienie się: możliwie
krótkie. Tyle, żeby klient wiedział, z kim ma do czynienia.
W przypadku centrów outsourcingowych bezwzględnie wymaga
ustalenia ze zleceniodawcą. Niedopuszczalne jest: Dzień
dobry, Kowalski Jan, dzwoni€ w imieniu czołowego (wiodącego)
przedsiębiorstwa przetwórstwa rolno-spożywczego Eksportimp.
Lepiej brzmi: Dzień dobry, Jan Kowalski z firmy Aksportimp,
zajmującej się przetwórstwem rolno-spożywczym.
Dlaczego? Nie powinno się umieszczać najistotniejszej informacji na
końcu. Klient powinien usłyszeć (i zapamiętać) nazwę firmy, a potem (o
ile to w ogóle konieczne) dodatkowe informacje na temat
działalności. Wszystko zależy od tego, jaka jest znajomość naszej marki
czy firmy w grupie docelowej, do której dzwonimy. Jeśli
możemy, rezygnujemy z dodatkowych opisów.
Po drugie, "dzwonię w imieniu" może spowodować, że w słuchaczu
zasiejemy ziarno wątpliwości: "W imieniu? Czy rozmawiam z
przedstawicielem handlowym tej firmy czy z kimś całkiem innym? Trzeba
się upewnić". Nie twierdzę, że tak będzie zawsze, ale po co narażać się
na dodatkowe pytania, a co za tym idzie, przedłużenie czasu rozmowy.
Co do słów typu wiodący, czołowy, znakomity,
atrakcyjny itp., stosowanych czy to w przedstawieniu naszej
firmy, czy w opisie produktu. Wydawałoby się, De warto ich używać jak
najwięcej, aby zachęcić klienta do naszego produktu. Jednakże słowa te
należą do kategorii przezroczystych semantycznie, w tym kontekście
znaczy to, że klient może ich nie wychwycić, nie powodują zwiększenia
uwagi, a jeśli już, to mogą wzbudzić nieufność w słuchaczu. Ich
stosowanie, jeśli konieczne z jakichś względów, należy
minimalizować, żeby nie utraciły i tak niewielkiej wagi, jaką
posiadają. Jednakże, odpowiadając na obiekcje w określonym kontekście,
można użyć sformułowania: "To wyjątkowo atrakcyjna oferta" jako
podsumowania po porównaniu z analogicznymi ofertami na rynku
lub by zwrócić uwagę na czasowy charakter naszej propozycji.
Poza tym - jak najrzadziej. Przeładowanie takimi zwrotami dialogu
rozmywa jego treść i sprawia wrażenie, jakbyśmy nie byli całkiem pewni
wartości naszej oferty. Trzeba mówić krótko i na
temat. Rozmowa telefoniczna jest jak taniec na linie - łatwo stracić
równowagę, słuchacz w każdej chwili może odłożyć słuchawkę
bez podania przyczyn. Trzeba go zainteresować. To argumenty stanowią o
wartości oferty, a nie produkowanie słów omawianej kategorii.
Potwierdzenie danych - przy
pierwszym zrealizowanym kontakcie powinno zawsze być obowiązkowe. Jest
to tania i szybka forma weryfikacji naszej bazy danych, zwłaszcza gdy
zaraz po przedstawieniu się zadamy pytanie: - Czy to firma
Bexpimp, na ulicy Mickiewicza 5 w Kartuzach? jaki jest faks do Państwa?
A e-mail. (lub: proszę mi podać numer faksu";
przy czym ta druga forma może być zwodnicza, bo zamiast numeru
otrzymamy sygnał faksu i nic więcej nie zyskamy - poza wiedzą, że
klient ma również faks pod tym numerem).
Zakładam, że kody pocztowe można sobie sprawdzić później
automatycznie, niekoniecznie o nie pytać.
Dotarcie do osoby docelowej i uzyskanie jej
danych. Wbrew temu, co się nieraz słyszy, "pokonanie"
sekretarki nie jest tak trudną sprawą. Może jest to uwarunkowane grupą
docelową, na przykład trudniej się dostać do prezesa lub dyrektora
generalnego. Istotniejsze od stanowiska jest jednak to, aby "wyłuskać"
decydenta. Nie musi nim być aż ktoś na najwyższym szczeblu. Wystarczy
określony specjalista, którego opinia się liczy przy
podejmowaniu decyzji o zakupie. Zlokalizowanie takiej osoby może zająć
chwilę. Tak jest w przypadku, gdy dzwonimy w ciemno (cold
call) nie znając imienia ani nazwiska potencjalnego klienta.
Możemy na to stracić pierwszą próbę dotarcia. Jednak
uzyskany efekt (dane osoby i termin, w którym możemy ją
zastać) wart jest tego.
Trzeba mieć też w zanadrzu przygotowany tekst na wypadek pytania W
jakiej sprawie?. Jesteśmy w najlepszej sytuacji, gdy dzwonimy
po wysłaniu przesyłki. Można wtedy po prostu chcieć sprawdzić, czy
dotarła i jakie wywołała wrażenie. W innym przypadku trzeba tak
sformułować odpowiedź, by niekoniecznie wyjawiała nasze prawdziwe
intencje zaraz na początku, a jednak pozwalała nam uzyskać kontakt z
osobą docelową. Moi chcemy uzyskać od niej dodatkowe informacje lub
informacje pozwalające nam lepiej w przyszłości dopasować ofertę?
Wszystko zależy od specyfiki produktu, jaki zamierzamy sprzedać. To
wiąże się bezpośrednio z [...] próbą kwalifikacji klienta.
Dane w bazie teleadresowej mogą nie zawierać pewnych istotnych
informacji, pozwalających nam stwierdzić ostatecznie, czy danej firmie
bądź osobie warto przedstawiać naszą ofertę. Cóż, tak bywa z
bazami danych.
Trzeba więc zadać kilka pytań. Mamy wybór: pytania otwarte
czy zamknięte?
Czy pozwolić się wygadać klientowi, a potem to mozolnie odtwarzać,
zapisując ile się da, czy zadawać krótkie pytania
rozstrzygnięcia, jak najbardziej elementarne, aby uzyskać precyzyjne
informacje. Proponuję wyjście pośrednie: w skrypcie zamieścić pytania
zamknięte, z kilkoma opcjami do wyboru, natomiast sam przebieg rozmowy,
wykonanie skryptu pozostawić preferencjom telemarketera i
okolicznościom rozmowy. Telemarketer będzie miał za zadanie nie tyle
wpisać, co usłyszał, ale zinterpretować w ramach naszych opcji
wypowiedź klienta. Wystarczy dodatkowo przewidzieć miejsce na wpisanie
innych, nie ujętych w skrypcie informacji, które
telemarketer uzna za istotne. Zawsze takie się pojawią.
Prezentacja to krótkie
przedstawienie produktu, wyszczególnienie jego podstawowych
cech, ważnych z punktu widzenia klienta. Pisząc ją, należy zawsze: po
pierwsze, wczuć się w sytuację klienta (który być może jest
zaskoczony naszym telefonem i nie przygotowany na słuchanie ofert w
danej chwili) oraz zastanowić się, co mogłoby być dla niego
najatrakcyjniejszą cechą oferowanego produktu; po drugie, z największą
pieczołowitością i wielokrotnie czytać na głos taką prezentację, aby
stworzyć jak najlepszy rytm i melodię tych kilku zdań, które
mamy przekazać.
Prezentacja nie moje być dłuższa niż kilka zdań. Jeżeli klientowi to
nie wystarczy, sam zapyta o szczegóły Wtedy powstanie
prawdziwy dialog i, zależnie od nastawienia słuchacza, przerodzić się
może albo w rozmowę w celu wyjaśnienia
szczegółów, albo w walkę na argumenty w obronie
naszego produktu. Natomiast zbyt długa prezentacja spowoduje zmęczenie
u klienta i jeśli nie będzie chciał przerwać całkowicie rozmowy, to nie
wywiąże się też dialog, który jest istotą telemarketingu.
Trzeba się starać, aby nie wpaść w pułapkę chęci powiedzenia
wszystkiego o produkcie już w prezentacji. Dobry telemarketer i tak
dopasuje swą wiedzę ze szkolenia i z dodatkowych materiałów
informacyjnych do rozpoznanych potrzeb konkretnego klienta, niemniej
trzeba zadbać, by zawsze miał pod ręką tych kilka zdań na otwarcie.
Prezentacja musi być tak skonstruowana, by poprzez opis stać się
zarazem zachętą do kupna.
Dobra prezentacja daje odpowiedź na pytanie, czym jest dany produkt
oraz dlaczego warto go kupić. Przedstawia go i wyróżnia
spośród innych samym opisem.
Dodatkowe informacje o produkcie [...] są zawarte w części
informacyjnej skryptu. Zasady jej konstruowania są podobne jak zasady
organizowania informacji dla potrzeb infolinii, omówieniu
ich jednak należałoby poświęcić osobny artykuł.
Natomiast pokonywaniu obiekcji [...] na poziomie skryptu należy
poświęcić nieco uwagi. Istnieją przeszkody typowe, takie jak zarzuty
wobec ceny produktu, brak czasu, opó6nianie podjęcia decyzji
itp. Moim zdaniem, choć mogą się na nie znaleźć specjalne odpowiedzi w
skrypcie (szczególnie nawiązujące do specyfiki oferowanego
produktu), to jednak sam telemarketer powinien być wyszkolony w
pokonywaniu tego rodzaju przeszkód. Jego wyszkolenie oraz
rutyna powinny mu dyktować standardowe odpowiedzi. Jednaki nic nie stoi
na przeszkodzie, aby i na nie umieścić gotowe formułki w skrypcie. Będą
służyć pomocą mniej doświadczonym pracownikom.
Przygotowując skrypt, trzeba wymyślić, co klient mógłby
zarzucić naszej ofercie, jakie zdaniem klienta może ona mieć wady
Podobnie jak w przypadku prezentacji, trzeba wczuć się w
rozmówcę już na papierze i przygotować odpowiedzi
krótkie, acz trafiające w sedno, lub, jeśli rzeczywiście
zarzut jest naszym zdaniem istotny tak umiejętnie stawiające sprawę,
aby omijając główny zarzut, skierować uwagę klienta na inne
cechy produktu. Jednym słowem, wykorzystać całą swą wiedzę z zakresu
technik negocjacji, aby przygotować dobre odpowiedzi. I czytać je na
głos, sprawdzając brzmienie.
Sfinalizowanie celu rozmowy. Może
nim być spotkanie z przedstawicielem, może przyjęcie
zamówienia, wysłanie informacji, przesłanie faksu z
zamówieniem itp. Trzeba zebrać odpowiednie dane,
przewidzieć, jakie będą konieczne dla sfinalizowania transakcji,
wprowadzić odpowiednie oznaczenia dla poszczególnych
wariantów oferty. Pozwoli nam to usystematyzować możliwe do
uzyskania wyniki.
Ważne jest uporządkowanie przedstawianych ofert. Na przykład,
przyjmijmy, że w akcji telemarketingowej naszym głównym
celem jest sprzedaż przez telefon, ale możemy też umówić
przedstawiciela lub przesłać dodatkowe materiały (próbki,
egzemplarz do czasowego wykorzystania itp.) najwygodniejszą dla klienta
drogą. Dopiero gdy nie uda nam się sfinalizować sprzedaży, proponujemy
wizytę przedstawiciela, jeśli natomiast z wcześniejszego przebiegu
rozmowy wynika, że i tak nie byłby on mile widziany lub przy propozycji
wysłania go dowiadujemy się tego, możemy zaproponować materiały itd.
Widać, że tych "jeśli ..., to ..." może być wiele. Trzeba tak
skonstruować (już na papierze) scenariusz, aby te możliwe przejścia
uwzględniał. Będzie to pomocne i dla telemarketera, aby wiedział, jakie
mu proponujemy wzory przebiegu rozmowy, i dla informatyka,
który będzie to przetwarzał w aplikację.
Zakończenie zawsze powinno być
krótkie, można w nim przypomnieć nazwę firmy lub fakt, że
klient właśnie coś zamówił. W przypadku rozmowy
nieefektywnej rozstać się w miły sposób, tak aby w pamięci
nawet niezadowolonego klienta pozostało dobre wrażenie z kontaktu z
naszą firmą.
Pierwszym testem skryptu powinno być głośne czytanie w czyjejś
obecności, aby wychwycić niewłaściwe sformułowania, szorstko brzmiące
argumenty czy inne błędy skryptu. Ma on przypominać przebieg zwykłej
rozmowy telefonicznej, prowadzonej normalnym, potocznym językiem, tak
aby nasz przyszły rozmówca nie domyślił się, ae czytamy
Prawidłowa intonacja to sprawa telemarketera, natomiast my mu
powinniśmy przygotować narzędzie, przy którym nie będzie
musiał obciążać swojej głowy myśleniem, jak przeformułować wymyślone
przez nas kwestie na język "strawny" dla ucha.
Oczywiście, samo sedno rozmowy zależy od inwencji telemarketera: sam
dobór argumentów spośród
proponowanych, wyczucie, co może proponować, a czego nie warto.
Niemniej skrypt stanowi przewodnik dla niego, mówi mu, czego
oczekujemy i, w przybliżeniu, jak to ma być realizowane.