:: MASTERPLAN :: o nas :: doradztwo :: rekrutacje managerów :: rekrutacje grupowe :: szkolenia :: spotkania środowiskowe :: publikacje :: książki :: Glosariusz :: klienci :: cennik :: FAQs, czyli pytania :: broszura firmowa :: partnerzy :: kontakt

MasterPlan - wortal SPRZEDAJ ALBO ZGIŃ!
Istniejący od 1991 roku MasterPlan jest firmą doradczo-szkoleniową w zakresie relacji z klientami. Od 1995 roku - dodatkowo - specjalizujemy się w doradztwie dla call centers i szkoleniach w zakresie posługiwania się telefonem w sprzedaży i obsłudze klienta. Nasze przygotowanie zawodowe, a także zebrane w trakcie pracy dla naszych Klientów doświadczenie pozwala nam oferować doradztwo i szkolenia we wszystkich możliwych aspektach funkcjonowania telemarketingu w naszym kraju, a od 2002 roku także na skalę międzynarodową. >> więcej

Strona główna
 
 For English-language visitors
 



Deutsch






Warning: include() [function.include]: Failed opening '../php/boczne.html' for inclusion (include_path='.:/:/usr/php/pear') in /publikacje/155_lokalizacja.php on line 37

Na celowniku

Paweł Rożyński,
Na celowniku:
Usługi lokalizacyjne mogą stać się hitem w telefonii komórkowej. 
Gazeta Wyborcza, 6 czerwca 2001 (dodatek: Telekomunikacja i Internet)



Wyjechałeś na weekend do Paryża, zapominając przewodnika z adresami muzeów. Jest jednak rok 2003 i nie musisz się martwić. Wyjmujesz telefon komórkowy, wybierasz opcję "najbliższe muzea" i po chwili na wyświetlaczu ukazuje się dokładna mapa z zaznaczonymi niebieskimi punktami i z odległością do przebycia. Poruszający się czerwony punkt to ty. Łączy go z najbliższym niebieskim zielona linia, wskazująca najlepszą trasę. Oczywiście z pominięciem korków ulicznych oznaczonych na elektronicznej mapie jako czarne krzyżyki. l tak w pięć minut dojeżdżaszdo Luwru.

To zaledwie jedna z wielu możliwości związanych z nowym rodzajem usług telekomunikacyjnych, z którymi operatorzy wiążą ogromne nadzieje. Muszą je zaproponować szybko, aby - dzięki zwiększeniu wpływów - odzyskać gigantyczne wydatki związane z inwestycjami w telefonię komórkową trzeciej generacji UMTS (tylko w Europie zapłacono za licencje 130mld euro!), która ma w ciągu najbliższej dekady zastąpić popularny GSM.

Operatorzy muszą skłonić klientów, aby płacili rachunki dwa razy większe niż obecnie (teraz jest to średnio 30 euro miesięcznie w Europie) - wtedy telekomy mogłyby myśleć o zwrocie swych wydatków.

Czy klienci sieci komórkowych rzeczywiście będą skłonni płacić więcej za usługi ułatwiające życie i czyniące je bezpieczniejszym? Wygląda na to, że tak. Lawinowo rosnącej rzeszy abonentów przestaje już bowiem wystarczać możliwość porozmawiania z inną osobą czy wysłania jej tekstowej wiadomości za pomocą przenośnego aparatu. Duża część abonentów chce bardziej wyrafinowanych usług.

Hitem mogą okazać się usługi lokalizacyjne określane fachowo jako LBS (ang. - Local Base Services). Do niedawna operatorzy nie wykorzystywali komercyjnie niesłychanej możliwości ustalenia miejsca pobytu każdego abonenta i zaoferowania mu użytecznych informacji z tym związanych. Od roku wprowadzają pierwsze takie usługi. Jako pierwsi zaoferowali je operatorzy w Japonii, Skandynawii, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. W naszej części Europy pierwsza będzie najprawdopodobniej Estonia.

Namierz i zainkasuj

Czy będzie to biznes na miarę oczekiwań operatorów? Szacunki dotyczące wielkości przychodów związanych z usługami lokalizacyjnymi różnią się od siebie znacząco. Według firmy analitycznej The Strategis Group w 2005 roku przychody te na całym świecie mają wynieść 16 mld dol. w Europie i 13 mld dol. w USA, zaś liczba korzystających z nich osób - 60 min. Zdaniem Leo Koolena, eksperta od telekomunikacji w Komisji Europejskiej, może to być 33 mlddolarów. Jednak już zgodnie z danymi przekazanymi na dorocznej konferencji IBC w Waszyngtonie dotyczącej usług lokalizacyjnych za pięć lat może to być nawet 80 mld dol. w samej tylko Europie, a liczba użytkowników sięgnie 500 min. Różnice te mogą wynikać z różnic wmetodologi liczenia - nie wiadomo jeszcze do końca, które usługi określać jako "lokalizacyjne".

- Podawanie takich danych i jeszcze w rozbiciu ich na poszczególne usługi, z których część istnieje tylko na papierze, to trochę jak wróżenie z fusów - mówi Krzysztof Burzyński z firmy Ericsson. - Przyjąłbym, że główne telekomy w 2003 roku będą miały przeciętnie jedną czwartą swych przychodów z usług opartych na transmisji danych. Wśród nich ważną rolę będą odgrywać usługilokalizacyjne.


 
Źródło: The Strategis Group Europe

W jednym wszyscy są zgodni - początek boomu na takie usługi przypadnie na przełom 2001/2002 roku. Możliwości lokalizacji będą wykorzystywane w przypadku dotychczasowych usług, które zostaną znacznie uatrakcyjnione, ale i pojawią się zupełnie nowe usługi. Wiele z nich nie ma jeszcze nazw, a mówi się o nich raczej jak o pomysłach. Jakie mogą to być usługi, które mają otworzyć przed operatorami drzwi do sezamu?

Najpierw kino, potem teatr

Telefon komórkowy powoli staje się medium informacyjnym. Zamiast szukać numeru telefonu i adresu kina w wielkiej, żółtej książce telefonicznej, możesz już zrobić to przez aparat, wykorzystując dostęp do stron internetowychWAP. Mało tego, na ekranie komórki możesz obejrzeć informacje na temat programu kina. Przeglądanie długiej listy kin - jeśli jesteś w dużym mieście - nie jest jednak specjalnie wygodne. Również z dotarciem na miejsce może być kłopot, jeśli nie znasz miasta.

Już niedługo będziesz mógł wstukać opcję "najbliższe kina", a na wyświetlaczu pojawi ci się kilka oznaczeń przybytków X Muzy na tle mapy fragmentu miasta, w którym przebywasz. System oszacuje odległość od każdego z kin, a komórka wyświetli ci najkrótszą drogę wraz z czasem potrzebnym na osiągnięcie celu.

Podobnie będzie w przypadku sklepów, bankomatów, teatrów, muzeów, restauracji i dziesiątek innych użytecznych miejsc. Otrzymasz też lokalną prognozę pogody. Takie usługi, zwane serwisami lokalnymi, operatorzy wprowadzili już w kilku krajach europejskich.

- Klienci nie chcą mieć przez WAP dostępu do wszystkiego, jak w tradycyjnym Internecie. Chcą mieć łatwy dostęp do wybranych najbardziej użytecznych w danej chwili informacji - przekonuje Burzyński.

Początkowo korzystanie z usług będzie wyglądało mniej więcej tak - chcesz poznać miejsce swej lokalizacji, naciśnij jeden, chcesz dowiedzieć się, gdzie jest najbliższy bankomat, naciśnij 2, miejsce warte zwiedzenia - 3, stacja benzynowa - 4 itd.

Boston Consulting Group oszacowała, że każdego roku w samych tylko Stanach Zjednoczonych marnuje się 219 min biletów lotniczych, 562 min nocy rezerwacji hotelowych czy 211 min rezerwacji biletów do kin czy teatrów (o astronomicznej wartości 84 mlddolarów). Wykorzystanie w telefonii komórkowej możliwości lokalizacyjnych zmniejszy to "marnotrawstwo".

Będąc jako turysta w Rzymie, włączasz opcję "zwiedzanie zabytków". Po kolei mijasz zabytkowe budowle, a na wyświetlaczu ukazują ci się ich nazwy i krótka historia. Jesteś przed muzeum, telefon pika i proponuje ci zdalny zakup biletu. Wciskasz parę klawiszy i wchodzisz do środka. Oto wizja przyszłości, ale zdaniem przedstawicieli sieci komórkowych bliższa, niż ktokolwiek przypuszcza.

Reklama cię znajdzie

Firma analityczna Ovum szacuje, że w 2005 r. wartość rynku usług reklamowych kierowanych przez telefon komórkowy wyniesie 20 mld dol. A będą to reklamy bardzo skuteczne, bo kierowane do konkretnych grup odbiorców i w odpowiednim momencie. Na podstawie dotychczasowych połączeń telefonicznych operator może zorientować się w obyczajach swoich abonentów i ustalić, jaka reklama byłaby w sam raz.

Jak to może wyglądać? Przejeżdżasz obok stacji benzynowej, a tu telefon pika, bo operator właśnie podrzucił ci jej reklamę: "wielka promocja tylko na naszej stacji - specjalnie dla ciebie benzyna tańsza o 5 proc.". Oczywiście sprytny operator otrzyma zapłatę za pośrednictwo od właściciela sieci stacji benzynowych, z którego usług skorzystałeś.

Ze względu na bezpieczeństwo drogowe pomyśl: prowadzisz samochód i nie powinieneś zerkać na wyświetlacz komórki - takie reklamy będą zapewne serwowane za pomocą nagranego głosu.Reklamę możesz otrzymać również, np. przechodząc obok sklepu.

Jeśli potwierdzisz, że jesteś zainteresowany reklamowanym produktem, po chwili telefon wyświetli ci kod, który wczytany do kasy w sklepie, umożliwia otrzymanie zniżki. Jest niemal pewne, że operator w zamian za zgodę na taką możliwość "nękania" cię reklamami zaproponuje ci np. niższe stawki za rozmowy albo trochę darmowych minut do wygadania.

W górach drożej, w domu taniej

Operatorzy przymierzają się do wprowadzenia różnicowania cen usług w zależności od miejsca pobytu abonenta. Np. dzwoniąc z domu w Warszawie, płaciłbyś znacznie mniej niż podczas jazdy na nartach w górach w trakcie sezonu. Podobnie płaciłbyś więcej w zatłoczonym centrum miasta w godzinach szczytu, gdzie sieć operatora jest niemiłosiernie przeciążona i chce on cię "zachęcić" do dzwonienia w innym miejscu i o innej porze. Z punktu widzenia operatora mogłoby to rozładować ruch telefoniczny w sieci w tzw. gorących punktach.

- Najszybciej możliwości różnicowania cen usług w zależności od miejsca pobytu abonenta wykorzystywać będą wielkie sieci handlowe - na przykład właściciele komórek, dzwoniąc z terenu hipermarketu, rozmawialiby po niższych stawkach, bo różnicę pokrywałby sklep, chcąc przyciągnąć do siebie klientów - mówi Robert Niczewski, rzecznik Ery.

Ten wabik może okazać się bardzo skuteczny. I tak co tydzień robisz zakupy w supermarkecie. Dlaczego nie miałbyś pogadać wówczas przez telefon? Poza tym i tak zwykle to robisz, dzwoniąc do żony i pytając: "Czy mam wziąć majonez Winiar, czy może Hellman's?".

Jeśli chcesz kupić - dajmy na to - lodówkę, ale uznasz, że w tym sklepie jest ona zbyt droga, będziesz mógł poprosić operatora o podanie ci namiarów na kilka najbliższych sklepów, gdzie jest ona tańsza.

Nie zgubisz się

Nieraz zdarza się nam zgubić się w dużym mieście i nerwowo wypytywać przechodniów o drogę. Jednak wkrótce komórka stanie się twoim wiernym przewodnikiem. W razie potrzeby wyświetli mapę z zaznaczonym punktem, gdzie jesteś, albo swoim mechanicznym głosem określi miejsce, np. "ulica Marszałkowska róg Świętokrzyskiej".

Najbardziej powszechne będą jednak wykorzystywane na co dzień usługi związane z nawigacją samochodową, lokalizacją korków i wskazywaniem najlepszej drogi dojazdu do jakiegoś punktu. Według Motoroli przychody z takich usług już wkrótce osiągną poziom 6 mld dół. rocznie, blisko dwukrotnie przewyższając wpływy z następnych w kolejności informacji lokalnych, a prawie trzykrotnie - usług związanych z ochroną osób i mienia.Z usług nawigacyjnych może być zadowolony zarówno zmotoryzowany turysta poszukujący w nocy hotelu w obcym mieście, osoba zagubiona po wieczornym mocno zakrapianym przyjęciu, jak i grzybiarz, który szuka drogi w lesie.

Bez większego trudu znajdziesz wolne miejsce do zaparkowania samochodu w centrum, gdzie zwykle nie jest z tym łatwo. Taką usługę wprowadziła kilka tygodni temu w Izraelu firmaNext2U, pobierając równowartość 20 centów od każdego zapytania o parking. Zdaniem Shashi Setha, dyrektora rozwoju produktu w firmie Gravitate, 30 proc. właścicieli komórek interesuje się ostrzeżeniami o korkach. Spodziewa się on, że przeciętny Amerykanin będzie korzystał z takiej usługi średnio sześć razy miesięcznie.

A kiedy nawali samochód gdzieś na pustkowiu? Bez problemu wezwiesz; i naprowadzisz na siebie najbliższą pomoc drogową. Według Ovum w 2005 roku 55 proc. użytkowników telefonii komórkowej będzie wzywać pomoc drogową, wykorzystując usługi lokalizacyjne. Do kieszeni operatorów i innych dostawców usług trafi z tego tytułu 4,5 mld dol. w skali roku.

Alarm z komórki

Wprowadzając masowe usługi lokalizacyjne, w pierwszej kolejności operatorzy nastawiają się również na te związane z bezpieczeństwem abonentów. W USA rząd nakazał nawet operatorom, by od l października 2001 roku mieli zamontowane odpowiednie systemy i byli w stanie namierzyć każdego abonenta, który zadzwoni pod alarmowy numer 911. Pod wskazane miejsce - choćby w ciemnym lesie o północy - natychmiast wysłana zostanie pomoc. W USA 1 października tego roku wchodzą w życie przepisy Federalnej Komisji Łączności (FCC), zgodnie z którymi w ciągu 18 miesięcy operatorzy muszą zapewnić lokalizację każdego wezwania pomocy pod awaryjny numer 911 z dokładnością 50 m.W Europie, która przoduje pod względem rozwoju telefonii komórkowej - o dziwo takich regulacji jeszcze nie wprowadzono. Wiadomo tylko, że abonenci będą dzwonili pod numer 112.

Usługi lokalizacyjne będą miały ogromne znaczenie w przypadku ochrony osób i mienia. Już obecnie stosuje się system satelitarny GPS do walki z kradzieżą samochodów. Jest on jednak bardzo kosztowny. Telefony przyszłości będą standardowo rozpoznawać ludzką mowę. Wystarczy więc w razie napadu krzyknąć: "pomocy!", a telefon połączy nas z firmą ochroniarską lub komisariatem policji bez konieczności wystukiwania numeru alarmowego. Może kiedyś nawet co cenniejsze urządzenia, jak wieża hi-fi, będą miały standardowo wbudowany nadajnik, który umożliwi natychmiastowe ich zlokalizowanie w przypadku kradzieży.

Możliwość lokalizacji może mieć duże znaczenie w przypadku osób ciężko chorych. Nadajnik podłączony do ciała abonenta - w razie np. zawału - wyśle sygnał do najbliższego szpitala, a karetka nie będzie miała problemu z odnalezieniem poszkodowanego.

Pracownik nie zając...

Znaczącym segmentem usług lokalizacyjnych będą te skierowane do firm, które umożliwią lepsze zarządzanie zarówno pracownikami, jak i pojazdami. Pracownicy przebywają często poza siedzibą firmy, co często powoduje problemy z komunikacją i optymalnym wykorzystaniem ich obecnego miejsca pobytu, a to może wpłynąć na jakość usług, np. kurierskich. W Sztokholmie w ten sposób zarządza się taksówkami. Dyspozytor zamiast pytać, kto jest wolny i znajduje się najbliżej klienta, widzi na ekranie peceta wszystkie taksówki i wie, dokąd każda z nich jedzie. Może natychmiast wydać dyspozycję i powiadomić klienta: "Taksówka będzie za 2 min".

Podobnie jest w przypadku innych firm transportowych czy logistycznych. Pracownik uaktywnia funkcję "lokalizacja" i wiadomo, gdzie kto jest i co robi. Czy rzeczywiście poszedł do klienta, czy może już drugą godzinę je obiad. W telefonie pracownika tkwi karta SIM ze specjalnym oprogramowaniem. Dzięki niemu telefon można odszukać za pośrednictwem sieci nadajników GSM w całym kraju i przekazać tę informację do serwerów firmy.

Znajdź przyjaciela

Jedną z usług, które są już wprowadzane przez czołowych operatorów, jest "znajdź przyjaciela". Wybierasz się na obiad, ale nie lubisz jadać samotnie. Zamówisz więc informację, który z twoich znajomych przebywa akurat w pobliżu. Jeśli się zgodzi, dostaniesz informację o miejscu jego pobytu i pójdziecie razem na obiad. Pierwszy tego typu serwis uruchomiły w 1999 roku w Londynie firmy Orange i Yahoo!. Aby ustalić pozycję przyjaciela, wystarczyło wysłać do serwisu SMS z numerem jego telefonu. Po chwili nadchodził komunikat z określeniem, gdzie się znajduje (w odniesieniu do powszechnie znanego punktu w mieście) i w jakim kierunku zmierza.

Równie dobrze może być zresztą namierzony członek rodziny, np. dziecko. Chcesz sprawdzić, czy dziecko idzie do szkoły, a nie do parku zabaw z kolegami, uruchamiasz odpowiednią opcję i już wiesz, że twój brzdąc do grzecznych nie należy. Wysyłasz mu więc wiadomość: "Do szkoły marsz!", a ten ciągnąc za sobą tornister z opuszczoną głową, poczłapie we właściwym kierunku, wiedząc, że jego Big Father ma nad nim całkowitą kontrolę.

Operatorzy wymieniają jeszcze jedno zastosowanie - nadzór nad zwierzętami domowymi. Psa z przyczepionym nadajniczkiem łatwo byłoby odnaleźć.

W ubiegłym roku pojawiły już się pierwsze gry wykorzystujące systemy lokalizacyjne (Skandynawia, Hiszpania i Japonia). Bardzo popularna w Hiszpanii jest gra "Poszukiwacz skarbów". Operator podaje wskazówki, np. ciepło-zimno, i zainteresowani abonenci wędrują po mieście. Który dotrze pierwszy na miejsce "zakopania skarbu", zdobywa nagrodę.

Przyspieszcie tę transmisję

- Wejście usług lokalizacyjnych nieco się opóźniło, podobnie jak to było w przypadku bezprzewodowego Internetu. Myślę, że z masowym wprowadzeniem nowych usług operatorzy czekają, aż GPRS, czyli technologia wielokrotnie przyspieszająca transmisję danych do telefonów komórkowych, będzie bardziej dostępna - mówi dyr. Burzyński.

Usprawni to działanie protokołu WAP (dostęp do Internetu przez komórkę), a to za jego pośrednictwem przeważnie dostępne byłyby usługi związane z lokalizacją abonentów.

To właśnie usługi związane z lokalizacją - obok przyspieszenia transmisji danych odbieranych za pomocą aparatów GSM - mogą uatrakcyjnić dostęp do Internetu przez komórkę. Operatorzy GSM przewidują, że w najbliższych latach 60-70 proc. usług oferowanych na ich portalach będzie związanych z lokalizacją. Według WAP Group 67 proc. ankietowanych użytkowników WAP wierzy, że usługi lokalizacyjne będą hitem.

W przypadku usług nawigacyjnych szybsza transmisja danych umożliwi również wyświetlanie się dokładniejszych map na komórkach.

Jakąż to jednak przyjemnością może być korzystanie z telefonów komórkowych do odczytywania mapy, zważywszy na wielkość wyświetlaczy? - zapyta ktoś. Tym bardziej że nie każdy ma dobry wzrok. Jednak komórki przyszłości będą miały znacznie większe wyświetlacze niż obecnie. Będą one kolorowe i o wysokiej rozdzielczości. Raczej powinniśmy mówić już nie o telefonach, lecz o terminalach bardziej przypominających wyglądem obecne przenośne organizery Palm. Funkcja dzwonienia będzie czymś zupełnie marginalnym.

Niewykluczone, że z racji małych wyświetlaczy na aparatach operatorzy nastawią się - przynajmniej początkowo - na informacje przekazywane głosem. Zatrudnienie zastępów telefonistek byłoby zbyt kosztowne. Najprawdopodobniej więc to komórka swoim mechanicznym głosem powie: "Jesteś 100 m od celu, idź prosto, najbliższa przecznica w lewo".

Maszt kontra satelita

Pomysł, by komercyjnie wykorzystać telefonię komórkową do lokalizacji abonentów, nie jest niczym nowym. Już kilka lat temu próbowano dołączać do telefonów odbiorniki satelitarne GPS, które są bardzo dokładnym i sprawdzonym systemem lokalizacji. Niestety, okazało się, że telefony z GPS musiałyby być większe, co sprawiło, że większość producentów zrezygnowała na razie z takiego rozwiązania. Poza tym urządzenia do GPS mają pewne mankamenty: są dość kosztowne, duże i muszą być zawsze "widziane" przez co najmniej trzy satelity jednocześnie. Wysokie budynki czy nawet drzewa w lesie mogą okazać się barierą nie do przebycia.

Masową ofertę usług lokalizacyjnych umożliwią dopiero systemy lokalizacyjne tworzone na bazie sieci GSM. A to dzięki bardzo zaawansowanemu oprogramowaniu, które potrafi umiejscowić osobę, a właściwie jej telefon, analizując siłę sygnału transmitowanego pomiędzy aparatem a poszczególnymi stacjami bazowymi. Dokładność w mieście wynosi 20-250 m. Jednak na terenie słabo zurbanizowanym, gdzie znajduje się mniej stacji nadawczo-odbiorczych operatora komórkowego albo są one przeciążone, dokładność jest znacznie mniejsza - może sięgać 1,5 km. Wraz z rozbudową sieci komórkowych i coraz gęstszym stawianiem przekaźników będzie się poprawiać. Według danych przytaczanych w raporcie Lehman Brothers aż 80 proc. usług lokalizacyjnych wymaga dokładności poniżej 100 m. Usługi pogodowe nie wymagają tego, ale już nawigacja samochodowa-
tak.

Czy lokalizacyjne systemy komórkowe odeślą do lamusa dotychczas wykorzystywany przez firmy system satelitarny GPS? Niekoniecznie. - GPS jest systemem, z którego można korzystać na całym świecie. Poza tym będzie on modernizowany: zwiększy się siła sygnału, dzięki czemu będzie można odbierać sygnał satelitów nawet w pomieszczeniach zamkniętych, a odbiorniki ulegną miniaturyzacji i będzie je można dołączać do aparatów GSM - przekonuje Wiesław Wiśniewski, prezes firmy Liberty, jednej z kilku w Polsce oferujących usługi "zarządzania flotą" oraz ochrony mienia.

Od połowy ubiegłego roku usługi lokalizacyjne na bazie sieci komórkowej Plusa oferuje firma Monitel. Jej system Proteka wspiera zarządzanie personelem za pomocą telefonów komórkowych i komputera PC. Na komputerze widać, gdzie znajdują się w danej chwili wszyscy pracownicy firmy, która kupiła system. Monitel sprzedał go na razie tylko kilkunastu klientom, głównie firmom transportowym i farmaceutycznym. Niektóre firmy boją się reakcji pracowników. - Na razie jednak tylko jedna firma zagraniczna, z którą negocjowaliśmy, poinformowała nas, że taki nadzór nad pracownikami nie jest w jej duchu - mówi Andrzej Pęk, prezes Monitela.

Wkrótce Monitel zamierza dotrzeć z nową ofertą do klientów indywidualnych, oferując m.in. usługi ochrony mienia.Również inne sieci komórkowe - Idea i Era - nie zasypiają gruszek w popiele i deklarują wprowadzenie usług lokalizacyjnych jeszcze w tym roku (obecnie trwają testy). Byłyby oferowane za pośrednictwem bezprzewodowego Internetu.- Najpierw byłyby to informacje regionalne dotyczące kilku powiatów, np. prognoza pogody, informacje dotyczące restauracji, kin, teatrów, bankomatów i hoteli, a także związane z wydarzeniami jednorazowymi, np. koncertem czy premierą kinową - mówi RobertNiczewski, rzecznik Ery.

Mały szpieg?

W przypadku telefonii komórkowej mamy do czynienia ze swoistym paradoksem. Z jednej strony - komórki dały ludziom wolność, czyli możliwość dzwonienia z niemal dowolnego miejsca czy dostęp do informacji (WAP) o każdej porze. Z drugiej zaś - mogą umożliwić totalną kontrolę abonentów przez wszechwładnego operatora. Może też kiedyś rząd albo jakieś inne mroczne instytucje będą chciały wiedzieć, co robisz, i śledzić każdy twój krok. I oto mamy nową wersję "Wielkiego Brata".

Dlatego nowe usługi muszą dać użytkownikom możliwość kontroli, kto zna ich miejsce pobytu i jak to wykorzystuje. Musi być zgoda abonentów na przekazywanie jakichkolwiek swoich danych. Taki obowiązek wynika zresztą z ustawy o danych osobowych. Niewykluczone jednak, że przepisy trzeba będzie doprecyzować.

W dodatku - zapyta ktoś - w czym problem? Przecież komórkę można w każdej chwili wyłączyć, np. służbową po pracy. Ale czy rzeczywiście? Są przecież firmy wymagające stałej dyspozycyjności pracownika. Szef-despota mógłby zażądać (choć to wbrew prawu), aby nie wyłączali funkcji lokalizacji w swych telefonach, i mieć na talerzu wszystkich swoich pracowników.

A jeśli zazdrosna żona zechce sprawdzić, gdzie znajduje się jej mąż i czy rzeczywiście zostaje w pracy po godzinach, i zażąda od operatora wydruku wraz z billingiem - czegoś w rodzaju taksometru z wydrukowanymi nazwami miejsc, w których przebywał ostatniego miesiąca? A mąż z obawy o posądzenie go o niewierność skwapliwie podda się dyktatowi krewkiej małżonki?


zamieszczone7 czerwca 2001



 




wydrukuj tę stronę


MASTERPLAN :: o nas :: DORADZTWO :: doradztwo :: REKRUTACJE :: grupowe rekrutacje konsultantów telefonicznych :: rekrutacje managerów i specjalistów :: SZKOLENIA :: szkolenia na zamówienie :: mikroszkolenia (wykłady online) :: Call Center Masters :: Call Center Masters 1:1 :: Call Center Professionals :: SPOTKANIA ŚRODOWISKOWE ::  Śniadania Zawodowców :: Call Center Decisions :: PUBLIKACJE ::  artykuły :: książki :: Glosariusz terminów call center i help desk  :: KLIENCI :: klienci ::  cennik :: FAQs ::  FAQs, czyli pytania ::  KONTAKT ::