Praca toczy się w sieci
Krzysztof Fronczak, Praca toczy się w sieci, Nowe Życie Gospodarcze, 24
kwietnia 2005
Współczesny świat z różnym skutkiem boryka się z bezrobociem. Rozwój technologii może pozytywnie zmienić bilans porażek.
W latach 80. ubiegłego wieku zaczęto realizować na Zachodzie pierwsze
projekty pracy zdalnej, sięgając po narzędzia ze sfery telekomunikacji.
Dziś w wielu krajach jest ona czymś zupełnie naturalnym i pozwala
łagodzić społeczne skutki bezrobocia czy rozmijania się kwalifikacji
pracowniczych i oczekiwań pracodawców na lokalnych rynkach. Telepraca,
z racji optymalizacji kosztów, okazała się przy tym znakomitym orężem w
walce konkurencyjnej.
Więcej „za" niż „przeciw"
Udział telepracowników w ogólnej liczbie zatrudnionych
Żródto:SIBIS'G3 |
Definicja przyjęta przez Międzynarodową Organizację Pracy głosi, że
telepraca to „praca wykonywana w miejscu innym niż siedziba firmy lub przedsiębiorstwa i w związku z tym bez osobistego kontaktu
pracownika ze współpracownikami, możliwe jest to dzięki nowym
technologiom w urządzeniach służących komunikowaniu się". Można mówić o rozmaitych jej formach. Z
telepraca domową mamy do czynienia wtedy, gdy pracownik lub
zleceniobiorca pracuje w domu zamiast dojeżdżać do biura pracodawcy. W
wypadku pracy mobilnej pracownicy (personel zarządzający, specjaliści,
handlowcy, agenci, serwisanci itp.), dzięki technikom
teleinformatycznym, gros czasu poświęcają pracy u klienta. Tzw.
tele-centra zapewniają dostęp do funkcji wirtualnego biura osobom,
które nie chcą lub nie mogą pracować w domu, ale też nie mogą ponosić
niewygód i wydatków związanych z dojazdem do odległej siedziby firmy. Z
drugiej strony pojawia się pojęcie funkcjonalnej relokalizacji -
funkcje usługowe przedsiębiorstwa, przedtem skupiające się w pobliżu
klienta, teraz koncentrują się w jednym miejscu i świadczone są na
odległość.
Niepodważalne zalety telepracy to oszczędność czasu i wydatków na
dojazdy do pracy, swoboda wyboru czasu i miejsca pracy, większa
produktywność pracownika (ocenia się, że wydajność pracy osób
pracujących w domu rośnie średnio o 15 proc, a pracujących w telecentrach o 30 proc). Możliwe też staje się ustawiczne podnoszenie
kwalifikacji w ramach zdalnego nauczania (e-learning). Ta forma pozwala
pracować osobom niepełnosprawnym (np. z dysfunkcją ruchu), rodzicom
opiekującym się w domu małymi dziećmi itd. Zatrudnionym daje komfort
dogodnego dla siebie dzielenia czasu pomiędzy obowiązki domowe i pracę.
Niższy poziom napięć na styku pracownik-pracodawca sprawia, że
pracownicy mniej chętnie odchodzą, np. do konkurencji. Pracodawcom
odpada koszt wynajmu lokali biurowych, bez przeszkód mogą też zatrudniać
fachowców z regionów czy krajów, gdzie koszty pracy są niższe.
Telepraca pozwala pracodawcy ograniczyć całkowite koszty eksploatacji
posiadanego wyposażenia technicznego, np. dzięki „dociążeniu" firmowej
sieci w godzinach wieczornych czy nocnych (również dzięki telepracy
prowadzonej w innych krajach, w innych strefach czasowych).
Telepraca ma też wady. Na pracodawcę spada sfinansowanie zakupu
niezbędnego sprzętu i koszty komunikacji z telepracownikiem. Nie może
też wykluczyć spadku zaangażowania w pracę zespołową, a system jest
trudny dla osób o słabej samodyscyplinie. Firmie mającej terytorialnie
rozproszoną kadrę zagraża utrata tożsamości.
Idealne narzędzie
- Szczególne cechy telepracy (praca poza siedzibą firmy, mobilność
telepracownika, terytorialnie rozproszona praca zespołowa itp.) wręcz
wskazują na telefonię komórkową jako idealne dla niej narzędzie. Można
nawet postawić tezę, że gdyby nie ona, telepraca w osiągalnej dziś
postaci i zakresie pewnie nie byłaby możliwa.
Operatorzy GSM z roku na rok wykazują coraz większą aktywność w
dziedzinie różnego rodzaju usług dodanych. Konkurencja przyniosła
spadek cen usług. Dla telepracy powstały więc dogodne warunki - stwierdził 17 marca br. na konferencji „Telepraca 2005. Elastyczne
formy zatrudnienia" Leszek Hajkowski, dyrektor Departamentu Klientów
Korporacyjnych Polkomtel SA.
Konferencja, zorganizowana w gmachu Ministerstwa Gospodarki i Pracy
przez firmę Procesy Inwestycyjne SA pod auspicjami Europejskiego
Funduszu Społecznego i Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL, rzuciła światło
na tę wciąż mało u nas rozpoznaną problematykę. Pokazała też za sprawą
głównego sponsora - Polkomtela, operatora sieci Plus GSM - jak dostępne
technologie na co dzień mogą służyć jej realizacji.
Bo to właśnie mobilna telefonia GSM sprawiła, że najbardziej
zaawansowane usługi telekomunikacyjne - poczta elektroniczna, faks,
transmisja danych, dostęp do Internetu, połączenie sieciowe z
komputerami innych pracowników, dostęp
do firmowych baz danych, zinformatyzowanych systemów zarządzania
klientem, systemów zarządzania produkcją itp. - nie są już na u-więzi
telefonicznego sznura.
Prywatna sieć wirtualna VPN (Virtual Private Network, w Plusie usługa ta
nosi nazwę „System Plus") stwarza możliwość taniego i wygodnego
porozumiewania się przez komórkę z pracownikami - można używać w tej
sieci skróconych numerów telefonicznych, tak jak w wypadku dzwonienia
na numery wewnętrzne w firmie. O krok dalej idzie usługa „Strefa
Biurowa" - system tanich połączeń wewnętrznych na terenie firmy i
między jej oddziałami, nawet jeśli są one od siebie oddalone o setki
kilometrów. Nawet z dala od biura można pozostać w „środowisku
biurowym" - to jedna z wyróżniających cech telepracy.
Zarówno „System Plus", jak i „Strefa Biurowa" mieszczą się w kategorii
tzw. sieci inteligentnych (Intelłigence Network[1]). Na tej bazie budować
można coraz bardziej skomplikowane mobilne systemy teleinformatyczne.
- Do dyspozycji potencjalnych tele-pracowników, szczególnie tych
mobilnych, Plus GSM stawia wszystkie dostępne technologie pakietowej
transmisji danych, tj. GPRS, EDGE oraz UMTS. Na razie na terenie całego
kraju dostępny jest tylko GPRS, jednak dla celów związanych np. z
obsługą sprzedaży - w zupełności wystarczy. EDGE jest stale rozwijany,
UMTS komercyjnie działa w stolicy, ale do końca 2005 roku będzie
dostępny w kilku dużych aglomeracjach w Polsce - mówi Janusz
Turczynowicz z Departamentu Klientów Korporacyjnych Polkomtela.
Nieskomplikowany zdalny dostęp do Internetu czy Intranetu może być
oparty na telefonie komórkowym. Kto potrzebuje nieco większej
funkcjonalności (nie ograniczonej małym wyświetlaczem telefonu i
klawiaturą) może wyposażyć mobilnego pracownika w urządzenia klasy PDA.
Mogą one samodzielnie łączyć się z siecią (wyposażone w kartę SIM
pełnią również rolę telefonu), a także wykorzystywać telefon komórkowy
w roli modemu.
Usługa „Mobilna Firma" pozwala rosnącej rzeszy małych i średnich przedsiębiorstw niewielkim kosztem wejść na ścieżkę mobilnej
sprzedaży i sprawozdawczości. Faktury, zamówienia, bieżące stany
magazynowe, pełne dane o kontrahentach, dokumenty magazynowe i
finansowe (prowadzenie kasy), raporty, współpraca z czytnikami kodów
kreskowych, a nawet drukowanie dokumentów kasowych, faktur, zamówień -
wszystko to jest w zasięgu możliwości.
Za ojca idei telepracy uważany jest Jack M. Nilles, autor książki
„Telepraca. Strategiczne kierowanie wirtualną załogą" (wydanej w Polsce
w 2003 r.). Przyjęta przez niego nazwa telecommute oddaje ideę „pracy
zdalnej". Na starym kontynencie powszechniej używany jest termin
„telepraca" (telework), wypromowany przez Komisję Europejską.
Pionierską rolę w tej dziedzinie w Stanach Zjednoczonych odegrali
również Alvin Toffler („Trzecia fala" i „Szok przyszłości") oraz
futurolog Francis Kinsman, autor wydanej w 1987 r. książki „The
Telecommuters". Doniosła rola przypada Gilowi Gordo-nowi, autorowi
wielu publikacji, wydawcy „Telecommuting Review" (1984-1999), twórcy
Gil Gordon Associates. |
- Wzrasta też liczba mobilnych przedstawicieli, handlowców
zatrudnionych przez duże korporacje. Korzystają najczęściej z urządzeń
PDA lub komputerów przenośnych i sieci GPRS. Szczególną pozycję w tym
obszarze zajmuje właśnie Plus GSM, z którego sieci, z uwagi m.in. na
jej homogeniczność, korzysta wiele znanych firm, zajmujących się w Polsce
dystrybucją artykułów szybko zbywalnych (FMCG) - mówi Janusz
Turczynowicz. - Z obserwacji rynków UE wynika, że system telepracy
upowszechnia się głównie wśród handlowców, agentów ubezpieczeniowych,
pracowników serwisu, regionalnych menedżerów sprzedaży, ale także coraz
częściej pracowników firm logistycznych, prawników, inżynierów.
Nie wolno się zrażać
W 2002 r. Polkomtel SA w konsorcjum z czterema firmami z branży informatycznej był uczestnikiem projektu „Moja pierwsza firma", realizowanego pod auspicjami
b. Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Miał on objąć 100
absolwentów szkół wyższych, mieszkających w kilku powiatach o wysokim bezrobociu. Każdy z uczestników miał prawo do szkoleń,
nabycia za 25 proc. ceny rynkowej tzw. Pakietu Technologicznego
(notebook, oprogramowanie, w tym do prowadzenia działalności
gospodarczej, telefon komórkowy z taryfą głosową i GPRS, drukarka komputerowa) oraz dostępu do Konsorcjum Banku Pomysłów
i dedykowanego serwisu internetowego. Gwarantowane było też miejsce
pracy na 12 miesięcy.
Projekt nie osiągnął skali, jaką przewidywali uczestnicy konsorcjum.
Początkowe duże zainteresowanie projektem topniało w zderzeniu z
realiami rynku pracy, toteż nie wszyscy absolwenci, spełniający
warunki, chcieli objąć proponowane stanowiska. Mieli także obawy
związane z wykonywaniem pracy na odległość. To doświadczenie nie tyle
podważa samą istotę telepracy, co każe wyciągnąć wnioski:
- Uważam, że w polskich warunkach wciąż niezbędne jest budowanie -
zarówno wśród osób pozostających bez pracy, jak i wśród pracodawców
-świadomości, że dla wielu absolwentów szkół wyższych, a także dla
tych, którzy mają licencjat lub po prostu doświadczenie w danej
dziedzinie - telepraca może być szansą. Zdaję sobie sprawę, że trzeba
pokonać pewną barierę psychologiczną, wynikającą z konieczności
samodzielnego podejmowania większości decyzji. Warunkiem koniecznym
jest też zdolność do samokontroli. Toteż niezbędne jest odpowiednie
kształtowanie postaw. Wiele do zrobienia miałby w tym zakresie
odpowiednio przeszkolony psycholog społeczny, mogący liczyć na
współpracę z lokalnymi urzędami pracy. Trzeba po obu stronach:
pracownika i pracodawcy przełamywać stereotypy, a jednocześnie
uprzytomnić, że nowoczesne technologie, w tym telefonii GSM, stwarzają
nie spotykane wcześniej możliwości - przekonuje Janusz Turczynowicz.
Rzut oka na zamieszczony obok wykres pokazuje, że innym się udaje. To każe wierzyć, że i u nas telepraca zawita pod strzechy.
[1] Sieci inteligentne, to raczej Intelligent Networks, a nie Intelligence
Networks. [przypis - Marian J. Kostecki]
|