|
Obalanie mitów przez telefon
Tomasz Gregorczyk, Obalanie mitów przez telefon. Marketing przy kawie.
26 maja 2006.
Rozmowa z Pawłem Kałużnym (Wice-prezes Stowarzyszenia
Managerów Call Center, Prezes TIM Call Center sp. z o. o.).
Tomasz Gregorczyk: Jakie były cele powołania
Stowarzyszenia Managerów Call Center?
Istniała potrzeba wydzielenia organizacji, która zrzeszałaby
ludzi pracujących w tej branży. Na niedawnej konferencji we Wrocławiu
spotkali się menedżerowie, którzy zarządzali 7,5 tysiącem stanowisk w
Polsce. Wynika z tego, że ta branża ciągle się powiększa i w przypadku,
kiedy nie ma nawet typowo branżowych czasopism, potrzeba funkcjonowania
takiego stowarzyszenia jest oczywista.
Ale istnieje na przykład Stowarzyszenie Marketingu Bezpośredniego,
w którym telemarketing wydaje się być istotny.
SMB nie jest tak wyspecjalizowaną organizacją jak
Stowarzyszenie Managerów Call Center. Sekcja telemarkletingu jest jedną z
wielu sekcji w ramach SMB. Natomiast nasza organizacja jest poświęcona ściśle
branży call center.
Jakie realne korzyści może przynieść przynależność
do SMCC?
Najważniejsze jest to, żeby te korzyści były dla członków
jasne i wyraźne. Ja sam reprezentuję firmę call center i jako prezes takiej
firmy wiem, czego bym oczekiwał od uczestnictwa w podobnym stowarzyszeniu.
Dlatego jako członek zarządu SMCC staram się w takim kierunku je rozwijać,
aby dawało swoim członkom konkretne korzyści.
Z mojego punktu widzenia takich zalet jest kilka.
Po pierwsze, mamy możliwość wymiany wiedzy i doświadczeń
z pozostałymi członkami Stowarzyszenia. Po drugie, udział w Stowarzyszeniu
daje nam dostęp do informacji, którą – z uwagi na brak branżowych
czasopism – ciężko jest zdobyć. Dzięki Stowarzyszeniu bierzemy również
udział w polskich i zagranicznych konferencjach i spotkaniach branżowych.
Przede wszystkim trzeba rozróżnić dwa rodzaje istniejących
w Polsce call center: usługowe oraz wewnętrzne, których jest więcej. Inne
potrzeby ma call center usługowe, a inne call center wewnętrzne dużej
korporacji. Wewnętrzne call center boryka się z problemami natury
technologicznej, problemami zarządzania zasobami ludzkimi, a także
standardami budowania i zarządzania call center. W call centrach usługowych
ważne są wszystkie aspekty, które wymieniłem, a – dodatkowo – kwestia
pozyskiwania większej liczby klientów i rozwoju branży, tak aby coraz więcej
firm przekazywało procesy obsługi telefonicznej do zewnętrznych call
center.
Nasuwa się pytanie, kiedy warto skorzystać z usługowego
call center, a kiedy lepiej zbudować swoje własne?
Jest to trudne pytanie, ponieważ każda firma ma inne
wymagania, w dodatku nie wszystkie usługi mogą być w pełni swobodnie
przekazywane w formie outsourcingu. Spotkałem się z pewnymi trudnościami w
przypadku banków. Tam agenci call center mają dostęp do wybranych, wewnętrznych
systemów i tego dostępu nie można przekazać na zewnątrz. Jednakże dużą
zaletą usługowych call center jest obniżenie kosztów. Wiąże się to z
faktem, iż powyższe call center mają dostęp do baz danych pracowników i
wiedzą, w jaki sposób zarządzać efektywnie czasem rozmów. Często mają
też niższe stawki połączeń telefonicznych i są w stanie przy
standardowej usłudze telemarketingowej obniżyć ogólne koszty.
Trzeba pamiętać, że specjalizowane, usługowe call
centra oferują specjalistów oraz wiedzę, jak podnieść sprzedaż i zysk
swoich klientów. Często pojawiają się zlecenia, aby na przykład dotrzeć
do dyrektorów działu marketingu dużych firm i umówić z nimi spotkania
handlowe. Są to niezwykle strzeżone stanowiska i wykonanie takiego zadania
wymaga naprawdę bardzo wysokich kwalifikacji. Nie sądzę, aby dało się łatwo
rekrutować tak dobrych konsultantów do wewnętrznego call center. Takie usługi
zleca się wyspecjalizowanym call center.
Ciekawym kierunkiem rozwoju branży call center jest obsługa
rynków zagranicznych.
Zainteresowanie lokalizacją działań telemarketin-gowych
w Polsce jest bardzo duże. Trzeba też przyznać, że dotyczy to w ogóle
krajów Europy Środkowej. Sam walczę o rynki zagraniczne i obserwuję, iż
to Warszawa posiada bardzo silną po-zycję w regionie. Zainteresowanie Polską
wynika przede wszystkim z dużo niższych kosztów, przy zachowaniu wysokiej
jakości usług. W dodatku w Polsce dostępne są niemal wszystkie języki
europejskie.
Dobór kadr z odpowiednimi kwalifikacjami językowymi jest
tutaj chyba sporym problemem?
Jeżeli firma chce zorganizować centrum telefoniczne w
jednym miejscu – bo wtedy łatwiej nim zarządzać, szkolić pracowników i
jest tańsze – tak czy inaczej musi gdzieś je zlokalizować, czy to w
Europie Zachodniej czy w Polsce. W Europie Zachodniej też trudno będzie
znaleźć osobę rozmawiającą na przykład po litewsku, która będzie chciała
pracować w call center. A jeśli będzie chciała pracować, to za wyższe
pieniądze. Generalnie chodzi o to, aby dany kraj oferował tańszą pracę, a
jednocześnie posiadał dostępne zasoby językowe. Polska jest takim krajem.
Drugi kierunek rozwoju to coraz bardziej kompleksowa obsługa
klientów. Dziś call centers powinny nazywać się właściwie contact
centers.
Tak, na początku usługowe call centers oferowały tylko i
wyłacznie usługi telemarketingowe polegające na uaktualnianiu baz danych,
informacjach o promocjach, zaproszeniach na konferencje. Nie mierzono
skuteczności telemarketingu we wzroście sprzedaży. Teraz wymagania klientów
są większe i coraz częstsze są pytania zarówno o ustalenie osiąganych
wyników sprzedażowych, jak i kompleksowość usługi polegającej na
integracji działań za pośrednictwem różnych narzędzi komunikacji. Przykładem
tego może być obsługa programów partnerskich i lojalnościowych.
Tak zwany telemarketing to wiele bardzo różnych działań:
to infolinie, serwisy konsumenckie, obsługa programów lojal-nościowych,
ankiety telefoniczne, sprzedaż, i tak dalej. Czy można wskazać na jedną
grupę, która przeżywa obecnie rozkwit?
Z mojej perspektywy wynika, że rozwija się obsługa
programów partnerskich. Drugą rozwojową grupą są call center
ukierunkowane na sprzedaż, czyli właściwie sales centers. To jest pewna
nowość, ale wszyscy do tego dążą.
Sales center to nie centrum, które w trakcie rozmowy
telefonicznej dokonywałoby transakcji sprzedaży. To formalne call center, które
nastawione jest na cele sprzedażowe. Podstawą funkcjonowania agenta jest dążenie
do maksymalizacji sprzedaży dla swojego klienta. Dokonuje się tego poprzez
działania marketingowe i presprzedażowe, ale nie zawsze musi to być związane
z dokonaniem transakcji zakupu-sprzedaży przez telefon. Celem agenta jest
przede wszystkim zwiększenie zainteresowania danym produktem lub usługą.
Zatem sales center to nie jest zwykły telemarketing, ale taki, z którym wiąże
się jakiś cel sprzedażowy.
Mimo wielu zalet telemarketingu jego wizerunek jest pewną
barierą rozwoju.
Rzeczywiście, wizerunek nie jest najlepszy. Na początku
istnienia branży wykonywane były bardzo proste zlecenia: uaktualnienie baz
danych, telewindykacja, obdzwanianie bazy i zapraszanie na konferencje itd. Stąd
te wszystkie mity o call center.
Co należy do takich mitów?
Typowym mitem jest to, że praca w call center jest
tymczasowa, bez szans na rozwój osobisty, zarabia się w niej grosze i nie ma
chwili wytchnienia. Ja się z tym nie zgadzam. Oczywiście na pewno funkcjonują
takie call centers, w których agenci wykonują mechanicznie tylko podstawowe
czynności. Ale powstaje coraz więcej ciekawych centrów telefonicznych,
gdzie wykonywane są projekty skierowane do firm, nie do klientów
indywidualnych. Pracownik nawiązuje wtedy relacje z klientem biznesowym. Jeśli
jest to młoda osoba, która kończy studia lub jest absolwentem, to możliwość
telefonicznej współpracy z wieloma firmami jest dobrym pierwszym krokiem w
karierze zawodowej. Często, jak we wspomnianych sales centers, wynagrodzenie
jest uzależniane od wyników sprzedażowych. Dlatego płace wcale nie są
takie niskie.
Kolejna rzecz: kiedy podstawowym narzędziem pracy jest
telefon, pracownik, aby pracować efektywnie musi być szkolony. I zazwyczaj
firmy call centerowe wprowadzają ciągły proces szkoleniowy dla swoich
pracowników. Nie każda praca to umożliwia.
Zakończę na tym, że jest to ciekawa praca dla tych, którzy
bardzo dobrze znają jakiś język obcy i chcą w tym języku pracować oraz
dla native speakers, którzy chcą obsługiwać kraje, z których pochodzą.
Są jakieś pomysły, jak ten wizerunek zmieniać?
Pomysł Stowarzyszenia Menedżerów Call Center to
certyfikowanie pracowników call center. Na różnych poziomach: na poziomie
konsultanta, supervisera i menedżera. Chcemy też organizować konkursy typu
Call Center Menedżer Roku. Urządzanie takich konkursów i przyznawanie
certyfikatów niezależnej organizacji, takiej jak SMCC, powoduje, że nawet
jeśli nie wzrasta wynagrodzenie pracownika, to ma on poczucie docenienia i
pewnego rozwoju. Jeśli dostaje certyfikat, oznacza to, że branża się
rozwija, a on sam może wykonywać to samo zajęcie, ale na przykład w
lepszej firmie czy za większe pieniądze. Myślę, że takie certyfikaty i
konkursy mogą podnieść rangę zawodu.
Patrzyliśmy na działalność call centers od strony
pracownika, popatrzmy teraz od strony firm, klientów. Czy kiepski wizerunek
telemarketingu dotyczy także ich?
Nie sądzę. Myślę, że telemarketing jest już
doceniany. W tym momencie jest to kwestia przekonania danej firmy czy menedżera,
że można podnieść sprzedaż w jego firmie za pośrednictwem telefonu lub
internetu.
Trudno to zrobić?
Łatwo, jeśli branża, w której działa dana firma, jest
mi znana. Mogę wtedy odnieść się do innych przykładów, jestem w stu
procentach pewien, że jestem w stanie przedstawić klientowi mierzalne wskaźniki
sukcesu. Call center jest branżą, która się szybko rozwija. Pojawiają się
branże zainteresowane usługą call center, które do tej pory nigdy nie były
kojarzone z telemarketingiem.
Jakie to branże?
Ostatnio branża odzieżowa, wcześniej branża
farmaceutyczna. Jest to duże wyzwanie, bo jeśli nie mieliśmy wcześniej
styczności z jakąś dziedziną, to proces przekonywania klienta do tego, że
za pośrednictwem telemarketingu możemy podnieść sprzedaż, jest trudny.
Często proces takich negocjacji z zupełnie nowymi
klientami trwa kilka miesięcy, gdyż pojawiają się trudności z
sprecyzowaniem dokładnych oczekiwań klienta. Natomiast, jeśli są to branże
znane i projekty są bardzo dobrze zdefiniowane, to jest oczywiste, że
podniesienie sprzedaży jest możliwe. Trzeba tylko przekonać do tego
klienta.
Są takie branże, w których nie wykorzystuje się
telemarketingu, choć Pana zdaniem można by to robić?
W każdej branży można znaleźć potrzebę wykorzystania
telemarketingu. Choć niewątpliwie są branże bardziej podatne na usługi
telemarketingowe, gdzie przynoszą one dużo więcej korzyści.
Należą do nich na przykład...
Z pewnością branża komputerowa, farmaceutyczna, branża
spożywcza, motoryzacyjne, ubezpieczeniowa, cały sektor bankowy, uwzględniając
jego ograniczenia, czy też branża wydawnicza.
Czy słynna Lista Robinsona jest jakimś poważniejszym
ograniczeniem?
Nie jest to w ogóle problem dla call centers kontaktujących
się z firmami, ponieważ Lista Robinsona zawiera dane osób prywatnych.
Natomiast w większości przypadków projekty telemarketingowe kierowane są bądź
do firm, bądź do osób, które reprezentują firmę. Poza tym na Liście
znajduje się tylko kilkaset nazwisk, więc tym bardziej nie jest to istotne
ograniczenie.
Czy polskie call centers odbiegają standardem od amerykańskich
czy zachodnioeuropejskich?
Korzystamy dziś w zasadzie z tej samej technologii, co
Zachód, więc pod tym względem nie jesteśmy w tyle. Jeśli chodzi o ludzi
pracujących w call centrach, podejrzewam, że osoby pracujące u nas są
lepiej wykwalifikowane niż te na Zachodzie. To dlatego, że w Polsce ta praca
może być pod pewnymi względami atrakcyjna dla absolwentów szkół wyższych.
Myślę, że nie odbiegamy poziomem od Zachodu. Zaryzykowałbym nawet porównywanie
nas z Zachodem, do czego zresztą, jako Stowarzyszenie, dążymy.
Gdyby miał Pan wymienić główne problemy polskiego
telemarketingu? Co trzeba przeskoczyć, aby pójść do przodu?
Myślę, że jest to kwestia pewnej standaryzacji i
certyfikacji. Ich wprowadzenie było jedną z głównych idei Stowarzyszenia.
Chodzi na przykład o standaryzacje testów kwalifikacyjnych na telemarketerów.
Proces rekrutacyjny w firmie call center jest niezwykle ważny i dlatego jego
standaryzacja spowodowałaby łatwiejszy przepływ pracowników między
poszczególnymi call centers.
Istotna jest również certyfikacja samych call centers
jako pewne świadectwo jakości świadczonych usług. Należy też stworzyć
pewien kodeks dobrych praktyk: rekrutacyjnych, szkoleniowych, związanych z
konkurowaniem z innymi call centers, rywalizacją o najlepszych pracowników.
Warto stworzyć benchmarking, czyli porównywać się z innymi w kraju i za
granicą. Trzeba również doceniać najlepszych, zarówno marketerów, jak i
superviserów i menedżerów.
To spore pole do popisu dla Stowarzyszenia...
To wszystko jest do zrobienia przez Stowarzyszenie.
Wspominał Pan o Stowarzyszeniu Marketingu Bezpośredniego. Na razie próbujemy
zorganizować własną działalność. Ze wstępnych rozmów wynika, że w SMB
też następuje reorganizacja. Zależy nam także na współpracy z Help Desk
Institute. Jest to duże środowisko, prężnie działające i dobrze
zorganizowane. Mamy też duże wsparcie od Call Center Forum w Niemczech, Call
Center Association w Wielkiej Brytanii oraz European Confederation of Contact
Center Organisations, konfederacji zrzeszającej wszystkie call center w
Europie.
Ostatnie pytanie będzie nieco bardziej osobiste. Jak wyglądała
Pańska droga do telemarketingu?
Zacząłem swoją karierę od działalności
informatycznej. To jest mój zawód i takie mam wykształcenie. Kiedy
realizowałem wdrożenia systemów CRM, w pewnym momencie jeden z moich klientów
zasygnalizował zapotrzebowanie na usługę call centerową. To był pierwszy
znak, że coś zaczyna się dziać. Był to 2002 rok. W 2003 założyłem firmę
call center, co od razu spotkało się z zainteresowaniem klientów z
zagranicy. Postanowiłem specjalizować się w czymś zupełnie nowym, czyli w
call center wielojęzycznym, ukierunkowanym właśnie na działania sprzedażowe
i presprzedażowe, nastawionym na projekty skierowane do firm, czyli B2B. W
tej branży pozostałem i działam od kilku lat. Obserwuję co się dzieje,
ale często z uwagi na brak branżowych czasopism i instytucji, trzeba uczyć
się na własnych błędach i to jest chyba najbardziej bolesne. Jednakże
jest to ciekawa branża i daje duże możliwości. Ostatnie zainteresowanie usługami
telemarketingowymi przez branże, o których nigdy bym nie pomyślał, że można
je obsługiwać, a także zainteresowanie firm z Zachodu, daje dodatkową
motywację, żeby pracować i rozwijać tę branżę.
|